sobota, 21 kwietnia 2012

Batony Energetyczne

Jak wybieramy się na krótszą wycieczkę warto mieć ze sobą coś do przegryzienia.
Kiedyś w góry zabierało się w miarę możliwości czekoladę.
Pamiętam, że jak wracaliśmy Kościeliską na Ornak weszliśmy do jaskini Mylnej ze złej strony.
Znaczy z tej, z której nie widać strzałek, bo są za plecami.
Po pół godzinie całkiem zgubieni pocieszaliśmy się, że źle nie jest - mamy po dwie czekolady na głowę.
Jakiś czas temu pojawiły się batony energetyczne.
Przyglądałem się temu wynalazkowi bez większego zaufania - nadal mi nie wchodzą.
Jeżeli są energetyczne to po co składają się w większości przypadków z dmuchanego ryżu i dżemu ?
To może wystarczy sam dżem ? Zajmie mniej miejsca.
A co jeżeli to nie jest dżem ?
Jestem tradycjonalistą - czekolada jest dla mnie najlepszym batonem energetycznym.
Jeżeli już baton - to z czekolady - taki jakie reklamują w telewizji.
Przynajmniej zapakowane tak, że nie pociekną jak będzie za ciepło.
Po co mam jeść dmuchany ryż nasączony czymś podejrzanym, jak mogę jeść coś podejrzanego z dużą ilością czekolady ?

Strach pomyśleć co to stworzonko by wyrabiało po batonie energetycznym.