niedziela, 6 maja 2012

Burza

Jest wiele teorii gdzie należy chować się w czasie burzy i czytałem tak wiele porad,
że jakby zastosować je wszystkie, za każdym razem, gdy złapie nas burza w lesie, należałoby wykopać sobie norkę i przeczekać.
Ponieważ burze się zdarzają stwierdziłem, że warto coś o nich napisać.
Zacznijmy od tego - gdzie jest burza skoro "idzie".
Większość ludzi wie, że jak zabłyśnie to trzeba liczyć 1,2,3... a jak się policzy to słychać grzmot ...
i w większości przypadków nic z tego nie wynika.
Niektórzy są bardziej zaawansowani i liczą 101, 102, 103.. i też nic z tego nie wynika, bo nie wszyscy wiedzą co dalej.
Sprawa jest bardzo prosta:
- dźwięk w powietrzu przemieszcza się z prędkością ok 300 m/s.
- światło 300000 m/s.
Tylko posiadacze starych telewizorów mogą być przekonani, że dźwięk jest szybszy od światła.
Z powyższego wynika, że jak zobaczymy błysk i zaczniemy liczyć i po iluś tam sekundach usłyszymy grzmot, to mamy policzony czas w jakim dźwięk doleciał do nas od momentu uderzenia pioruna.
Ponieważ  prędkość to 300 m/s i nasz pomiar czasu był taki sobie jeżeli chodzi o dokładność,
to dzielimy te otrzymane sekundy na trzy i wychodzi nam w kilometrach odległość od miejsca w którym ten piorun walnął.
Jak już wiemy o co chodzi, to możemy sobie policzyć czy burza się zbliża czy nie i jak jest daleko.
Jeżeli jesteśmy nie przygotowani, nie mamy namiotu/dachu/kurtki a przy sobie mamy bardzo ważne dokumenty - na pewno się zbliży co wynika z prawa Murphy-ego.
Co robimy ? Zwiewamy.
Jeżeli stosując się do zasłyszanych rad nie chcemy chować się pod drzewem i akurat jesteśmy w lesie - mamy problem.
Pod drzewem w lesie można się chować, tylko nie przytulać się do pnia.
Najlepiej się gdzieś schować.
Będąc pod żaglami lepiej dopłynąć do brzegu (takiego z lasem).
Ogólna zasada ochrony przed uderzeniem pioruna jak w życiu - nie wychylać się.

Zdjęcie - burza widziana z górki Kazurki