niedziela, 1 lipca 2012

Lodówka

Przechowywanie pożywienia może być czasem wyzwaniem.
Jak jedziemy samochodem teoretycznie możemy zabrać lodówkę podłączaną do zapalniczki.
Piszę teoretycznie, bo zmieniliśmy samochód na mniejszy i lodówka nam już raczej nie wejdzie.
Bardzo praktyczne urządzenie.
We Francji włożyliśmy do środka tamtejsze serki, co powodowało problemy z jej otwieraniem - atmosfera cierpiała a my z nią.
Ale fajnie było napić się czegoś chłodnego.
Ale co jak nie mamy lodówki ?
Trzeba myśleć :).
Staramy się zużywać jedzenie świeże - głównie mięso i wędliny jak najszybciej.
Jak mamy dłuższą trasę zostają lizofile i konserwy.
Jak nie przeszkadza nam ciężar  (podróż samochodem) możemy zawekować mięso w słoikach, teraz to dużo prościej niż jak nie było zakręcanych słoików.
Trzeba pamiętać, że słoika nie odkładamy na później.
Jeden obiad - co najmniej jeden słoik.
Ser żółty w/g mnie jest nawet lepszy, jak się trochę podgrzeje.
Warzywa i owoce dają radę.
Wyzwaniem jest masło, najprostszą metodą przechowywania masła, jest trzymanie go w wodzie.
Nalewamy wody do słoika, ja zwykle sypię trochę soli i wrzucamy masło.
Muszę poeksperymentować z użyciem wodoszczelnych plastikowych pojemników, bo wyłoby wygodniej.
Kiedyś miałem (teraz towar niedostępny) turystyczną maselniczkę.
Szczelne pudełko z plastiku, z drugim metalowym wewnątrz.
W metalowym trzymaliśmy masło a między ścianki laliśmy wodę.
Ale szału nie było, masło bezpośrednio w wodzie sprawdzało się lepiej.

Zdjęcie - na ochłodę - Wyspa Wielkanocna